slonce

Ochrona środowiska – zacznij od podstaw.

Promenada biegnąca wzdłuż plaży we Władysławowie niewiele się różni od tej , którą można spotkać w Gdańsku – Jelitkowie. Miejsca te dzieli odległość niespełna 50km. Krajobraz jest łudząco podobny. Jedyna – zasadnicza różnica jaką można dostrzec na pierwszy rzut oka dotyczy właśnie środowisko, a ściślej – jego zaśmiecenia we wspomnianych obszarach. Na pozór oba miejsca mają charakter turystyczny, jednak w Gdańsku z trudem można znaleźć szklaną butelkę, tudzież opakowanie po chipsach. Władysławowski bulwar to jedno z tych miejsc, gdzie należy uważać, aby się nie przewrócić… Skąd wzięła się owa różnica?

Rodzima mentalność.

Aby rozwikłać zagadnienie ze wstępu należy zapoznać się ze statystykami. Gdańsk zamieszkuje niespełna 500.000 osób, zaś Władysławowo – tylko 15.000. W okresie wakacyjnym napływ turystów oscyluje wokół podobnej granicy procentowej, co świadczy o tym, że co najmniej 25% wakacyjnej społeczności Władysławowa to turyści. W tym miejscu należy przejść do zagadnienia polskiej – niechlubnej mentalności, która swe źródło posiada jeszcze u czasów socjalizmu. Jak wiemy epoka komunizmu nasączona naukami Marksa i Engelsa utopijnie zakładała, że wszystko jest wspólne. Zatem skoro nadmorska promenada należy zarówno do mnie, jak i do statystycznego Kowalskiego i tysięcy innych osób, to dlaczego miałbym nie wyrzucić tej puszki po piwie do przydrożnych krzaków? Co innego, gdyby była to wyłącznie moja – prywatna działka. Wówczas z pewnością nie mielibyśmy do czynienia z taką sytuacją. Toteż turyści nawiedzający półwysep Helski nie zastanawiają się nad tym, że po ich odjeździe zostaną zgliszcza w postaci nadmorskiego wysypiska śmieci i w efekcie żyją chwilą. Bo za moment ich tu nie będzie, a ktoś to prędzej, czy później posprząta. Ów statystyczny Kowalski przyjechał przecież z Koziej Wólki (nie umniejszając tej malowniczej miejscowości) zatem co go obchodzi drugi koniec kraju? Ważne, żeby na działce w Koziej był porządek. Rodzi się pytanie – dlaczego w Gdańsku jest zgoła odmiennie? Przede wszystkim dlatego, że stosunek liczby mieszkańców do turystów znacznie się różni, a wiadomo, że rdzenni mieszkańcy dbają o swoje miasto znacznie bardziej niż przyjezdni. Inna sprawa, że Gdańsk stanowi część jednej z największych i najnowocześniejszych aglomeracji w kraju, gdzie system ochrony środowiska jest na znacznie wyższym poziomie. Fundusze robią swoje i jest to fantastyczny przykład na to, jak unijne dotacje w zakresie ochrony środowiska przyczyniły się do realnej zmiany. Oczywiście, to nie świadczy o tym, że pas przybrzeżny w Trójmieście jest krystalicznie czysty. Często zaśmiecamy środowisko nieświadomie, a jak powszechnie wiadomo – diabeł tkwi w szczegółach.

zielen

Szczegóły i ochrona środowiska.

Zmielona guma wypluta na chodnik może skutecznie przyczynić się do śmierci ptaka, który chwilę potem nadleci aby ją skonsumować. Niedopałek rzucony na plaży rozkłada się kilka miesięcy wydzielając do powietrza setki substancji trujących. Szklana butelka po wakacyjnym piwie rozkłada się kilka tysięcy lat i może być przyczyną pożaru, zaś bilet ZTM, który przez nagły poryw wiatru spadł obok kosza może się rozkładać nawet 3 miesiące. To szczegóły, które przydarzyły się praktycznie każdemu – przez nieuwagę, przez niedopatrzenie, przez pecha. Warto skupić się na tych szczegółach, bo to one tworzą podstawę problemu. Wyeliminowanie podobnych zachowań znacznie poprawi poziom ochrony środowiska, a dzięki temu mieszkańcy Władysławowa i wielu innych miast – miasteczek i wsi w Polsce będą mogły cieszyć się czystością i zdrowszym powietrzem.